Ta strona wykorzystuje ciasteczka ("cookies") w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Czy wyrażasz na to zgodę?

Czytaj więcej

Zielnik rewolucyjny – badania nad botanicznym dorobkiem Róży Luksemburg

Chociaż postać Róży Luksemburg do dziś budzi kontrowersje i odbija sięm szerokim echem w społecznej świadomości, to jednak cały czas wychodzą na jaw jej nikomu nie znane oblicza. Przykładem tego może być botaniczna pasja polskiej rewolucjonistki, której owocem są odkryte w Archiwum Akt Nowych w Warszawie zielniki z lat 1913-1918.

Zielnikopisarstwo to praktyka o korzeniach sięgających nawet 400 lat wstecz, a jak dowiadujemy się z Serwisu Naukowego UW (link), oprócz Róży Luksemburg zajmowali się nią m.in. Jan Jakub Rousseau czy Eliza Orzeszkowa. Z początku w Polsce ich tworzeniem zajmowali się głównie lekarze i szlachcianki. Wzrost znaczenia zielników wiązał się z powstaniem pod koniec XVIII w. katedr historii naturalnej na uniwersytetach. Od tego czasu zaczęły powstawać zbiory naukowe.

W XVII i XVIII w. sztuka zielnikopisarstwa rozprzestrzeniła się w Europie. Pierwsze zbiory roślin suszonych w formie zielników przygotowała Anna Wazówna, córka króla Jana III Wazy. Jej zielnik przechowywano w zbiorach Radziwiłłów w Nieświeżu. Nie przetrwał. Spłonął prawdopodobnie w czasie II wojny światowej. Dawne zielniki, co ważne, stanowią nie tylko dobro kulturowe, mówiące o pasjach i zainteresowaniach sprzed wieków, lecz często także wartościowe źródło naukowe. Nie inaczej ma się rzecz z zielnikami autorstwa Róży Luksemburg…

Skrupulatność rewolucjonistki

Botanika towarzyszyła Róży Luksemburg od początku naukowej kariery. Porzuciła tę dziedzinę na rzecz studiów filozoficznych i działalności politycznej, jednak do końca życia pozostała także botaniczką. Do badań nad roślinami podchodziła zarówno z naukową rzetelnością, jak i osobistą pasją.

Archiwalne zielniki socjalistki pozwalają na dokładne analizy z zakresu botaniki i bioróżnorodności, na co wskazują badacze z Ogrodu Botanicznego UW. Nie byłoby to możliwe gdyby nie dokładność obserwacji i notatek, do których, o czym świadczą liczne dopiski i poprawki, Róża Luksemburg wracała na przestrzeni lat.

W sytuacjach, gdy zebrany okaz ograniczał się do kilku liści lub łodygi, rewolucjonistka dorysowywała brakujące elementy, co wraz z dbałością o informacje dotyczące klasyfikacji gatunkowej czy miejsca zbioru, świadczy o  skrupulatności w sporządzaniu botanicznych opisów. W trakcie pobytu w więzieniach we Wronkach, Berlinie czy Wrocławiu ta pasja pozwalała jej na zachowanie pewnego marginesu osobistej wolności, o czym świadczą listy, w których szczegółowo opisywała np. roślinność więziennego spacerniaka.

Choć nie wiemy od kiedy socjalistka prowadziła zielniki, egzemplarze z Archiwum Akt Nowych datowane są na okres od maja 1913 do października 1918 r. Na zielnik składa się 18 zeszytów. Dwa wypełniają notatki botaniczne, reszta zawiera 377 zasuszonych okazów roślin.

Zielniki jako narzędzia badawcze

Dokładność opisów i wspomniana skrupulatność Różny Luksemburg nadała jej zielnikom wysokich walorów poznawczych. Najcenniejsze są egzemplarze, w których prowadzono dokładną dokumentację zbieranych fragmentów lub całych roślin. Mowa nie tylko o nazwach polskich czy łacińskich, ale także o takich szczegółach, jak dokładna data czy opis miejsca, w którym dokonano zbioru.

Jak mówi prof. dr hab. Marcin Zych, dyrektor Ogrodu Botanicznego UW:

Wysuszone rośliny mogą być źródłem danych o budowie morfologicznej organów roślinnych czy o postępujących zmianach klimatu. Przykładowo, zmiany zagęszczenia aparatów szparkowych pozwalają szacować historyczne zmiany stężenia CO2, a stan rozwoju zebranych organów kwiatowych wnioskować o przesuwaniu okresów fenologicznych. Natomiast wyekstrahowane roślinne DNA można użyć do badań populacyjnych czy filogenetycznych. Także przypadkowe „zanieczyszczenie” (np. obecność owadów wysuszonych razem z rośliną czy zarodników lub ziaren pyłku) może być cenne dla odtwarzania historycznego kontekstu przyrodniczego.

Archiwalne zielniki objawiają nie tylko stan botanicznej wiedzy i naukowy kunszt autora, lecz także ówczesne warunki środowiskowe. Właśnie dlatego każde takie znalezisko, a już zwłaszcza tworzone z taką dokładnością jak egzemplarz Róży Luksemburg, stanowi świetny materiał badawczy dla współczesnych botaników.

Wrażliwość ekologiczna i społeczna

Nieznana dotąd pasja polskiej komunistki rzuca światło nie tylko na wszechstronność jej zainteresowań, lecz także jej wrażliwość na naturę, obecną jak się okazuje na równi z wrażliwością społeczną. Kolekcja listów, zapisków oraz przede wszystkim roślin zgromadzona i opracowana przez  Róży Luksemburg dowodzą jej uważności na środowisko i dbałości o nie, a także dużej duchowej wartości, którą musiało ono odgrywać w trudnych dla Polki okresach. Jak zauważa prof. dr hab. Marcin Zych:

Oglądanie zielnika, ale także lektura listów Róży Luksemburg, pokazuje tę postać w zupełnie innym świetle. Znana przede wszystkim ze swojej działalności rewolucyjnej, jawi się nam jako bardzo uważna obserwatorka świata i miłośniczka przyrody. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że dziś, gdy – przynajmniej w naszej części świata – prawa pracownicze i socjalne są normą, Róża Luksemburg zostałaby aktywistką klimatyczną lub przyrodniczą. Odkrywanie takich nieoczywistych rysów charakteru u znanych, „spiżowych” postaci historycznych to fascynujący proces, dowód na ich wrażliwość oraz okazja do pokazania, że przyroda i rośliny to ważna część życia każdego z nas

Przykłady tego typu wszechstronności talentów i zainteresowań wśród postaci o takiej jak Róża Luksemburg doniosłości zawsze budzą ciekawość. Każą zakwestionować sztywność podziału nauk i rozgraniczenie sfer ich wzajemnego przenikania. Okrycia takie jak opisywane zielniki dowodzą z całą mocą, że zainteresowanie światem przyrody nie wyklucza się z wrażliwością na ludzkie problemy. Wrażliwość na otoczenie jest wrażliwością na całość ekologiczno-społecznej rzeczywistości.